W poniedziałek do naszego liceum zawitał wyjątkowy gość – Pan inżynier Fadi Richane, który ufundował zakupy potrzebne do przygotowania kanapek dla osób bezdomnych. Uczniowie naszej szkoły wspólnie z Panem przygotowali kanapki, aby pomóc tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej.
Mówiąc o akcji, Pan Fadi podkreśla:
„Czas jest ogromnym darem od Pana Boga, który możemy ofiarować drugiemu człowiekowi. Traktuję takie działania jak modlitwę. Ci, którzy się modlą, nie tracą czasu – to podoba się Panu Bogu i wraca do nich. Bogactwo to nie to, co mamy w kieszeni, lecz to, co nosimy w sercu, które musi być czyste.”
Ja natomiast miałam wyjątkową okazję, aby porozmawiać z Panem Fadi i poznać bliżej jego historię życia. Jego opowieści były tak inspirujące, że nie mogłam się nimi nie podzielić!
Rozpoczęliśmy rozmowę od jego rodzinnych stron:
„Pochodzę z Syrii, z Damaszku – jednego z najstarszych, nieprzerwanie zamieszkanych miast na świecie. Mieszkałem bardzo blisko dwóch bram – w jednej z nich znajdowało się miejsce nawrócenia świętego Pawła. Zawsze, gdy szliśmy na spacer, do kościoła czy do szkoły, dorośli wskazywali palcem i mówili, żeby pamiętać, że w tym miejscu miało miejsce nawrócenie świętego Pawła.”
Rozmawiając o swoim przyjeździe do Polski, Pan Fadi wspomina:
„Kiedy patrzę na was, przypominacie mi moje pierwsze chwile w Polsce – te radosne, ale też trudne. Przyjechałem nie znając języka i nie znając nikogo. Przed przyjazdem modliłem się do Matki Bożej i oddałem jej w ręce moją przeszłość.”
Na pytanie, dlaczego wybrał właśnie Polskę, odpowiada:
„Po pierwsze, Polska była jednym z krajów, które otworzyły przede mną drzwi na studia. Miałem też inne propozycje – w Rumunii i w Odessie – ale ostatecznie zdecydowałem się na Polskę. Zachęcała mnie też rodzina, która miała kontakty z Polakami. Mój wujek ożenił się z kobietą z Polski, która mieszkała z nami w Syrii. Była dla mnie taką iskrą – traktowała mnie jak syna i dzięki niej postanowiłem przyjechać do Polski.”
Rozmawialiśmy także o nauce języka polskiego:
„Uczyłem się bardzo szybko, bardzo mi na tym zależało. Miałem świetną nauczycielkę, która się mną opiekowała. Dużo zależy od opiekuna!”
Kiedy pytam Pana Fadi, co podoba mu się w polskiej kulturze, odpowiada:
„Polacy bardzo mi pomagali i ułatwiali życie. Trafiłem na ludzi, którzy są niezwykle życzliwi wobec obcych. Polacy są zawsze gościnni – opiekowali się mną, jakbym był dzieckiem, i robią to nawet dziś, traktując mnie wyjątkowo miło. To naród, który przeszedł bardzo wiele – wojny, komunizm… i mimo wszystko pozostaje otwarty i serdeczny.”
Na koniec rozmowy poruszyliśmy temat wiary, która odgrywa w jego życiu bardzo ważną rolę:
„Bardzo podobają mi się kościoły w Polsce i to, że są prowadzone zgodnie z zasadami – program mszy świętej nie podlega dowolnym zmianom. Wiara to dar od Boga. Trzeba modlić się o dar wiary. Wiara nie oznacza, że nie będziesz miał choroby czy wypadku, ale pomaga przejść przez te trudności w sposób spokojny i łagodny.”
Rozmowa nie mogła obyć się bez pytań o życie rodzinne Pana Fadi:
„Tak, mam żonę i dziecko – córkę Veronikę, która ma 26 lat i jest dla mnie wyjątkowa. Ma wielkie serce.”
Zapytany o łączenie dwóch kultur w rodzinie, Pan Fadi mówi:
„Czasami trudno powiedzieć, czy pomaga, czy przeszkadza – to ciekawa sprawa. Ale jedno jest najważniejsze: w rodzinie zawsze musi być współpraca. Każdy ma swoją rolę i wszyscy powinni się kochać oraz akceptować z wadami i zaletami. W takich rodzinach rodzą się piękne dzieci.”
Na zakończenie rozmowy Pan Fadi podkreślił, że największym bogactwem człowieka jest serce pełne dobroci, czas poświęcony innym i miłość do rodziny. Jego historia pokazuje, że nawet w trudnych sytuacjach warto ufać, modlić się i otwierać na innych – bo każdy gest życzliwości, każde wsparcie, może zmienić czyjeś życie na lepsze.
Arina Sytnik 4-A
