Uczniowie Liceum św. Stanisława Kostki wysłuchali wykładu pt. „Na
tropach Niepodległości”, a następnie udali się na zwiedzanie cmentarza
Powązkowskiego. Podczas wycieczki uczniowie odwiedzili groby znanych i
mniej znanych bohaterów, którzy oddali życie w czasie wojen i powstań,
walcząc o pokój i niepodległość swojej ojczyzny.

Powązki są miejscem pochówku osób wybitnych i zasłużonych, a także
miejscem pamięci o walkach w obronie Ojczyzny i wolności. Wszystkich
szczególnie poruszył grób młodego polskiego bohatera, Daniela
Sztybera, który oddał życie w zamian za wolność Ukrainy. Daniel
Sztyber zginął 25 listopada 2022 r. pod Ługańskiem w akcji
rozpoznawczej na terenach okupowanych przez rosyjskie wojska. Na
Ukrainie walczył od marca 2022 r. Był żołnierzem specjalnej jednostki
wywiadowczej. Wyszkolił na Ukrainie wielu młodych żołnierzy.

Sam był świetnie wykształcony. Od najmłodszych lat interesował się
wojskowością. Ukończył trzy fakultety: stosunki zagraniczne,
zarządzanie nieruchomościami oraz psychologię kryminalną. Był
ratownikiem, płetwonurkiem, skakał na spadochronie, uprawiał
wspinaczkę wysokogórską oraz posiadał licencję pilota dronów. Był
instruktorem survivalu oraz strzelectwa sportowego i bojowego.

„Nie było szczególnego pożegnania, powiedziałem: “Trzymaj się
Daniel!”, a on po prostu wyszedł, wsiadł do samochodu i pojechał.
Czułem się zblokowany, nie umiałem okazać swoich emocji i wiedziałem,
że Daniel tego nie chce. Męska sprawa, ale byłem dziwnie
poddenerwowany i odczuwałem niepokój. Dziś wiem co to było – tłumiłem
w sobie jakiś rodzaj przeczucia” – wspomina Mirosław Sztyber, ojciec
Daniela.

To był proces. Najpierw pojechał z pomocą, ewakuował kobiety i dzieci
z najbardziej niebezpiecznych terenów, pod obstrzałem, wśród
wybuchających pocisków. Przyjeżdżał do domu, aby zebrać siły i
ponownie tam wracał. „Po kolejnym powrocie zaczął kompletować sprzęt.
Kupił samochód z napędem 4×4. Używany, ale sprawny, także kurtki,
hełmy, noktowizory i inne wyposażenie. Domyślałem się co planuje,
chociaż nic nie mówił. Wiedziałem, że go nie powstrzymam, postanowiłem
go zrozumieć i przede wszystkim wspierać. Nie byłem pewien dokąd
dokładnie jedzie i co będzie robił” – kontynuuje ojciec. „Dopiero po
śmierci Daniela dowiedziałem się, że wyszkolił wielu ukraińskich
żołnierzy, że trafił do Legionu Międzynarodowego wraz z żołnierzami z
USA, Australii i innych krajów. To była elitarna jednostka specjalna,
zwiadowcza. Jej członkowie szybko stali się jego przyjaciółmi. Jednak
o tym dowiedziałem się po jego śmierci. Wszystko było tajemnicą. Tylko
SMS-y i kontakt wyłącznie na komunikatorze, a i tak nie zawsze była
łączność”.

Daniel odszedł w akcji, osłaniając ukraińskiego inżyniera sapera,
poszedł, wykazawszy się odwagą i polskim romantyzmem, gdy inni nie
chcieli… Mówił do rodziców: „Jak ich nie powstrzymamy tam, to przyjdą
tutaj, a wtedy już nie będę mógł wam pomóc”.

Inżynier sobie nie poradził, nie miał szans – to była mina pułapka.
Daniel walczył trzy godziny o życie w warunkach frontowych, bez
środków przeciwbólowych i pomocy medycznej. To był koszmar dla
żołnierzy z drużyny Daniela, którzy go nieśli zza linii frontu. Do
końca rozmawiał z nimi, mówiąc by wytrzymali, pośpieszał ich,
dziękował im, pytając jak daleko jeszcze do ambulansu. Oszukiwali go.
Byli pod ostrzałem, a ambulansu nie było… Na koniec zapytał: „Gdzie są
moi rodzice? Powiedzcie im…”.

W wielu krajach oddawany jest mu hołd. Młodzi ludzie różnych
narodowości przyjmują go jako osobistego bohatera, upamiętniając jego
postać. Nam, których bezpieczeństwo i wygodę życia osłaniał, pozostaje
oddać mu hołd i zapamiętać go z wdzięcznością.

Diana Turcan