Moja prababcia ze strony matki, Khomich Sofia Stepanovna, urodziła się 01.05.1925 roku, miała polskie obywatelstwo i pięknie polsko brzmiące imię – Zofia. Na świat przyszła we wsi Golcy w rejonie Stolin.
W 1921 roku Białoruś została podzielona na mocy traktatu ryskiego i z tego powodu Białoruś Zachodnia stała się częścią Polski, a wschodnia Białoruś stała się częścią BSRR. Prababcia urodziła się na terytorium Polski, ale niestety w 1939 roku granice Białorusi zmieniły się, do jej rodzinnej wsi przybyły władze radzieckie i została zmuszona pod groźbą utraty życia do sporządzenia radzieckiego aktu urodzenia. Przez całe życie mówiła po polsku i chodziła do polskiej szkoły. Jej rodzina i ona byli Polakami z krwi i kości, którzy pielęgnowali polskie tradycje nawet w trudnych czasach historycznych. Wychowywali się w środowisku polskojęzycznym, przestrzegali tradycji katolickich, szanowali pracę i wiarę.
Mąż prababci również był Polakiem, na dzień dzisiejszy zostały utracone absolutnie wszystkie jego dokumenty, wiemy jedynie, że nazywał się Pasowiec Michał. Poznali się na wspólnym spotkaniu na wsi, zakochali się w latach 50. W latach 60. założyli rodzinę. Pomimo zakazu społecznej działalności religijnej – w życiu codziennym używali języka polskiego. Wychowywali dzieci w miłości do ojczyzny, wiary i wartości rodzinnych. Moi pradziadkowie i prababcie żyli godnie. Przekazali nam nie tylko pamięć o sobie, ale także część Polski, która żyła w ich zwyczajach, języku, przepisach i spojrzeniu na świat. Ich dom był miejscem, w którym przeszłość żyła w każdym geście. Dziś z dumą wspominam ich imiona – Zofia i Michał. Myślę, że są ze mnie dumni, że uczę się w Polsce.
Paharelski Tsimur




